Co się stało 12 maja

Fotografia Hektor Werios - Strachy dla Joli i Adriana 

12 maja, jak co codzień, Jola w sukni ślubnej i welonie zeszła do piwnicy po ziemniaki. A że lubi tam przebywać, przysiadła więc dla przyjemności. Rozglądała się po ciemnych ścianach i w spokoju, i chyba nieświadomie zaczęła zajadać liście kapusty. To co się działo dalej przerosło jej własny strach. Ziemniaki z wora wyszły, cebule zaczęły płakać, ogórki kiszone biegały jak opętane po suficie. O ciemny Hadesie, co się dzieje, krzyczała Jola. Jakiś wir wciągnął tę dziewczynkę w świat, którego jeszcze nigdy nie widziała. Dlaczego stało się to właśnie dzisiaj, zadawała sobie to pytanie. Przecież siedziałam tu tyle razy, tyle razy patrzyłam na te ściany, a worek z ziemniakami nigdy się nie ruszał! Jola tak stojac pod ścianą, w przerażeniu co to się dzieje, zaczeła krzyczeć fasola, fasola, fasola a tu po chwili zjawiła sie fasola, no raczej pan Fasol ze swoim parasolem. Ku jej zdumieniu Pan Fasol przegonił wszystkie te ziemiaki, ogórki, marchewki i diabli wiedzą co tam jeszcze i rzekł wspaniałomyślnie "Jola! Trzymaj sie mego parasola" :) I od 12 maja są już razem a Jola juz nie skubie kapusty w piwnicy samotnie:)