Czerwona Paulinka

Zdjęcia - Hektor Werios   -   sesja zdjęciowa (bajka z lasu) dla Paulinki i Łukasza 

Historia - zapiski z raportu wiejskiego milicjanta...
28 lipca - jak co roku tego dnia, Czerwona Paulinka idzie po tanie wino dla swej babci. We wsi kupiła jabłuszka, miętową gumę do żucia i butelczynę. Szczęśliwa, z uśmiechem na swej młodej buzi, w podskokach szura do babci lasem, w którym – o zgrozo - grasuje Porywczy Motorniczy.

On już wyczuł, że ktoś jest na jego terenie. Bezzwłocznie podjął obserwację figurantki i swym bystrym okiem dostrzegł w jej koszyku swoje ulubione tanie wino. W jego żyłach zagotowała się krew. „Flaszka tej małej musi być moja” wycedził przez zaciśnięte zęby. Ta myśl stała się jego bodźcem do podjęcia działań, z których był znany w całej okolicy.

Śledzić + napaść + zdobyć = wypić.

Z obłędem w oczach wszczyna pościg za Czerwoną Paulinką. Paulinka znajduje schronienie w leśnej jamie, ale jest to pułapka Porywczego Motorniczego. Wszak łopata służy do kopania - także leśnych jam, odnalazł ją bez trudu.

Wystraszona Czerwona Paulinka, chcąc ratować tanie wino dla babci, proponuje Porywczemu Motorniczemu jabłka. To tylko ubawiło Motorniczego do łez. Paulinka korzystając z chwili nieuwagi uchachanego Motorniczego daje dyla w stronę Wisły. Porywczy Motorniczy rusza w pościg, dopada ją na brzegu i wszczyna bójkę. Początkowo Motorniczy miał przewagę, ale tylko do czasu, gdy Czerwona Paulinka zirytowała się naprawdę. Przywaliła, przytopiła Porywczego Motorniczego, a na końcu sieknęła go jego własną łopatą. Tym sposobem Porywczy Motorniczy skończył marnie, a Czerwona Paulinka został okrzyknięta przez miejscową ludność Dzielną Łopciarą.

Interwencja władz była zbędna.